O autorze
Zakładki:
Bywam u
|
poniedziałek, 14 listopada 2011
Nie wyobrażam sobie rozpoczęcia dnia bez porannej kawy. Czarna kawa solo już mi nie wystarcza, więc od czasu do czasu doprawiam sobie nastrój gorzką czekoladą. Gorzka czekolada to substytut seksu, którego mi brakuje. Seks traktowany jako życiowa czynność, bez czegoś jeszcze, jest - według mnie - rżnięciem kłody drewna tępą piłą. Ktoś, kto dosyć często używał piły do cięcia w poprzek kłody drewna, wie o czym mówię. Nowicjusz albo ktoś, komu nieczęsto było dane spróbować piłowania drewna – pcha ile sił i ciągnie piłę jak traktor; umęczy się przy tym biedaczyna, nastęka i napoci - ale efektów nie widać. Bo kłoda jak była, tak pozostanie kłodą drewna, a piła – praktyczne narzędzie stosowane od tysięcy lat – pozostanie tylko kawałkiem bezużytecznej stalowej blachy z klinowatymi zębami. „Piły w formie stalowej taśmy zaopatrzonej w uchwyty pracują ruchem posuwisto - zwrotnym wykorzystując jeden (pchanie lub ciągnięcie) lub obydwa cykle robocze. Przykładem piły wykorzystującej dwa cykle jest piła dwuręczna (popularnie zwana "moja-twoja") lub piły kabłąkowe - warunkiem jest dokładnie taka sama geometria zębów w obie strony.” Frag. def. z ciotki Wikipedii Jednakże w sytuacji gdy piła „moja-twoja” jest dobrze naostrzona, i dwoje ludzi rozumie – jak używa się tego narzędzia, wtedy z pozoru prymitywna czynność – staje się poezją. Nieprzywidywalność Niebieskiej bywa niekiedy rozbrajająca. Im bardziej po ludzku złoszczę się na nią w duchu na jej zachowanie i postępowanie i im bardziej zarzekam się, że już nigdy więcej nie będę już taki spolegliwy - tylekoroć ta kobieta mnie zaskakuje. Swoim niekonwencjonalnym zachowaniem. Im bardziej ją poznaję – tym rzadziej wydaję kategoryczne sądy. Im bardziej poznaję siebie, tym rzadziej osądzam czyny innych. Im bardziej poznaję mroczne strony własnej natury, tym rzadziej oceniam zachowania czy postępowanie innych. Co ja przeżyłem już z tą kobietą, to się już w normalnej łepetynie nie mieści! Wspólne zamieszkiwanie pod jednym dachem i jej ciążę, próby samobójcze – upadki i wzloty, mroczne tajemnice, od lat skrywane w przepastnych zakamarkach duszy i jej rzadkie radości. I jej największą radość – prawo jazdy zdane za ósmym razem. Boże! Ty wiesz, że nigdy za niczym i za nikogo tak mocno się nie modliłem jak za Niebieską - gdy po raz kolejny na placu „WORD-u”wsiadała do samochodu z napisem „Egzamin”. W trakcie ósmego egzaminu z jazdy, Niebieska popełniła więcej błędów niż w ciągu wszystkich siedmiu poprzednich – i o dziwo zdała. - Zdała! Zdała!!Zdała!!! Wyskoczyła z samochodu jak kamień z procy i krzyczała wniebogłosy jakby ją kto rżnął, dobrze naostrzoną piłą poprzeczną – Jezu!Jezu!!Jezu!!!Cud! Cud!!Cud!!! Zdałam, zdałam, zdałam!!! - Ona cieszyła się jak oszalała, a ja zmęczony czterdziestominutową modlitwą - na przemian za nią, i za egzaminatora – czułem się, jakbym przez cały dzień nic nie robił, tylko przeżynał drewniane kłody tępą piłą typu „moja-twoja”. Od kilku lat nie oglądam telewizji, i jest to świadomy wybór. Kiedyś bałem się ciszy i musiałem za wszelką cenę ją przygłuszyć. Telewizorem, radiem, głosami ludzi. Odkąd prowadzę samotniczy tryb życia – pokochałem ciszę i dobrze mi z nią. Mieszkam w domu, który miał być sprzedany. Ale nie został. Mieszkam więc w domu na sprzedaż. Mógłbym mieszkać gdzie indziej w warunkach o niebo lepszych jak mam, ale nie mieszkam. Bo chcę mieszkać tu gdzie mieszkam. Bo mi tu dobrze; bo tu smakuje mi cisza. W sytuacji gdy podaż słów przewyższyła popyt na nie – cisza taka jak ta, którą mam w domu na sprzedaż – smakuje wybornie. Tu odnalazłem ufność. Cisza może być poezją.
środa, 13 lipca 2011
Jazzowa Beata na zawsze odeszła od nas. Smutno mi z tego powodu i choć nigdy nie stanąłem z nią twarzą w twarz – to będzie mi jej bardzo brakować. Znałem ją z głosu w słuchawce – a ten miała cudny – wybitnie radiowy. I aż dziw bierze, że nigdy go nie wykorzystała na antenie radiowej. Gdybym kiedykolwiek usłyszał w radiu taki głos – to byłbym ugotowany i pewnie jadłbym z jej ręki jak pies – gdyby nagle przyszedł jej do głowy taki pomysł. Sześć lat wirtualnej znajomości – to szmat czasu. Była najwierniejszą czytelniczką mojego bloga i miała podobne spojrzenie na świat. Znałem parę epizodów z jej życia. Trudnych, ale jakże ludzkich. Nie wiem dlaczego odważyła się opowiedzieć mi o nich? Zupełnie obcemu facetowi, znanemu jedynie z bloxowych wpisów. Może Jazzowa taka właśnie była? Wrażliwa na ludzi i muzykę, ufna, może niekiedy zbyt łatwowierna? Był czas, że pisaliśmy do siebie za pomocą emali i GG. W trudnym momencie mojego życia, w czasie gdy za pośrednictwem bloxa dawałem upust swoim emocjom – zadzwoniła niespodziewanie. Telefoniczna rozmowa z tamtego czasu, mogła mieć inny przebieg, gdybym wówczas nie był ludzkim zwierzątkiem uwięzionym w klatce swojego ciała. Żałuję, że nie zadzwoniłem do niej w ostatnich miesiącach, kiedy zmagała się ze śmiertelną chorobą. Żałuję, że nie podziękowałem jej, za to tylko, że jest (że była?!) Jakże trudno pisać o kimś w czasie przeszłym. Cholernie trudno. Świadomie robiłem często wpisy na bloxie z tą jedną myślą, że Beata na pewno je przeczyta. I czytała. Czytała i komentowała. Dzięki tym krótkim komentarzom wiedziałem i czułem, że „gdzieś” w Polsce żyje życzliwa mi kobieta - przyjaciel. Teraz wiem, że jej już nie ma w tym świecie, ale jestem święcie przekonany, że kiedyś dane mi będzie stanąć z nią twarzą w twarz i powiedzieć - JESTEŚ. Sobie samemu, ale i Tobie BEA - dedykuję tę piosenkę.
sobota, 04 czerwca 2011
(...)Za dużo dzisiaj liczb w opisywaniu człowieka. Liczby nie przystają do duszy ludzkiej, do zakochania, miłości. Ponieważ brakuje prawdziwej sztuki, która ukazywałaby całą głębię człowieczeństwa, stąd tak chętnie sięgamy po liczby.(...) (...)Każdy mężczyzna musi zmagać się z pokusą żądzy władzy, chciwości, stosowania przemocy, zmysłowości.(...) (...)Co jeszcze robić? Nabierać zdrowego dystansu (nie pogardy) do świata mediów, Internetu, konsumpcji, kłótni politycznych, aby się z nimi nie identyfikować. Gdy brakuje nam silnego oparcia w rodzinie, we wspólnocie czy w społeczeństwie, potrzebujemy większej wewnętrznej stabilności i samodzielności.(...) Znalezione w sieci | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||