O autorze
Zakładki:
Bywam u
|
sobota, 14 kwietnia 2012
Ziemia zatrzęsła się bardzo mocno. Tak mocno, jak nigdy dotąd. Wstrząsy były odczuwalne na całym świecie i wszystkim dookoła zdawało się, że to nie ziemia, ale Wszechświat trzęsie się w swych posadach po granice swej nieskończoności. W chwilę później całe niebo, jak okiem sięgnąć zapłonęło potwornym ogniem. Żywioł obejmował wszystko co istnieje i z niespotykaną szybkością zbliżał się w stronę Ziemi. W ludzkich głowach myśli kłębiły się z szybkością zbliżającego się ognia. Nikt bowiem nie wiedział czy to co rozgrywa się na ich oczach jest wynikiem kosmicznej wojny atomowej, oznacza koniec świata w kształcie, który do tej pory znali czy może to biblijna Apokalipsa i znak wskazujący na powtórne przyjście Mesjasza. Atmosfera gęstniała od żaru i przeraźliwych krzyków.– Koniec!!!Koniec!!Koniec!To już koniec. Kierowany nieludzkim strachem, mając za nic filozoficzne rozważania, o tym co się właśnie wydarza - rzuciłem się do ucieczki przed apokaliptycznym żywiołem. Nie wiem jak długo gnałem na oślep przed siebie, czując przez cały czas na plecach oddech wszechogarniających płomieni. Widząc, że nie dam rady uciec - rzuciłem się na ziemię. W swej bezsilności przywarłem do niej tak mocno, jak do ciała najukochańszej kobiety. Jak długo to trwało – nie wiem? Z twarzą wbitą pomiędzy grudki ziemi, skamieniały niczym mityczna Niobe, nie wiedziałem – czy żyję jeszcze czy już nie? I wtedy ze stanu odrętwienia wyrwał mnie czyjś głos, który mówił do mnie – To jeszcze nie koniec, …to dopiero początek… Podniosłem z ziemi głowę i zobaczyłem, że straszliwy ogień niczego nie zniszczył; budynek przy którym stałem w apokaliptycznym transie pozostał nienaruszony, drzewa, kwiaty i trawa wyglądały tak samo jak każdej wiosny. I jak dziecko ucieszyłem się tym widokiem. – Pan daje sny. Właśnie tobie pragnę to powiedzieć dziś – przypomniały mi się słowa piosenki.
piątek, 13 kwietnia 2012
Mój koci towarzysz życia pomaszerował w świat za jakąś kocichą i nie ma go już trzy tygodnie. Czy kiedyś wróci – nie wiem? W miejsce kota – w moim domu pojawił się młody pies. Gdyby ludzie czekali na siebie z takim utęsknieniem, i gdyby na swój widok cieszyli się tak, jak cieszy się pies na widok człowieka – świat byłby lepszy. Pies zjawił się w najlepszym momencie, jaki mogłem sobie wyobrazić. Parę dni wcześniej, po burzliwym rozstaniu z Niebieską - moja psychika uległa takiemu rozstrojeniu, jak gitara po grze początkującego gitarzysty. Obecność psa w domu przynosi ukojenie rozstrojonej duszy. Pewnie dalej żyłbym tak samo naiwnie, jak do tej pory - gdyby nie przypadek (zapomnienie Niebieskiej). Do tego doszła jeszcze moja ciekawość. Te dwie rzeczy sprawiły, że poznałem tajemnice, po których moje życie, na dwa dni i dwie noce zamienilo się w piekło. Tyle bowiem czasu zajęło mi przeżu(y)cie w sobie wszystkich złych emocji i najgorszych słów, jakie pojawiły się w tym czasie w mojej głowie. Potem powiedziałem stanowczo - koniec z tym cyrkiem! Straciłem spory szmat życia dla Niebieskiej i jestem poirytowany własną głupotą. Była kiedyś w moim życiu taka kobieta, na potrzeby tego bloga nazwana przeze mnie "Niebieską" . Od dwóch tygodni ta osoba dla mnie nie istnieje.
niedziela, 25 marca 2012
Na początku marca pojechałem na targi. To nie jest moja branża, w której pracuję, ale pojechałem. Z Radkiem. Żeby oderwać się od grajdołu, w którym żyję. Tym samym Radkiem, któremu mucha przeszkadzała w karierze operatorskiej. Radek miał zlecenie i potrzebował pomocnika. Zlecenie było na cały dzień, plus dwie zarwane noce. Wróciłem późną nocą. Zmęczony niczym koń po westernie, stanąłem przed lustrem i zobaczyłem w nim wymiętoloną twarz faceta. Ale, o dziwo, ten facet miał uśmiechnięte oczy. Dawno nie widziałem u siebie takich uśmiechniętych oczu. Coś mi się zdaje, że częściej muszę jeździć na targi, choćby takie jak TE.
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||